JERZY ZASKIEWICZ - Księga Cesarska, Wędrówki 2, Klub YAMA

KSIĘGA CESARSKA

JERZY ZASKIEWICZ - Księga Cesarska, Wędrówki 2, Klub YAMA

Zalew Wiślany

 

Zalew Wiślany jest największym akwenem wodnym w okolicy Elbląga: powierzchnia 838 km kw, z czego 328 km kw znajduje się w granicach Polski, a 510 km kw w Rosji. Długość linii brzegowej Zalewu wynosi 270 km, z czego 111 km przypada na część polską. Zbiornik ma długość 91 km i szerokość od 6,8 do 11 km w części polskiej, a od 9 do 13 km w części rosyjskiej. Największa szerokość w naszej części akwenu występuje na linii Suchacz - Przebrno, a najmniejsza na linii Krynica Morska – Tolkmicko. Głębokość wynosi średnio 2,6 m, a maksymalnie 5,1 m (w rejonie Rynny Bałtyjskiej).W części polskiej największa naturalna głębokość wynosi 4,4 m.

Z Zalewem Wiślanym związane są różnorodne problemy. Pierwszy to Przekop Mierzei Wiślanej. Istnieje on właściwie tak długo jak istnieje problem elbląskiego portu. Czasem staje się historią, czasem histerią i jakoś nie może stać się rzeczywistością. Lat temu 1000 i więcej nie było żadnego problemu. Nie było Elbląga i właściwie nie było Mierzei Wiślanej. Jeżeli już coś tam się pojawiało to w postaci w niewielkich wysepek.

 

W okresie istnienia osady Truso, leżącej podobno w pobliżu Janowa nad jeziorem Druzno, Zalew Wiślany jeszcze nie był odcięty od morza. (Jeżeli chodzi o Truso, to piszę „podobno”, gdyż nieodżałowany Roman Klim wyliczył, że jest to już 28 stuprocentowa lokacja tego miejsca na przestrzeni ostatnich 100 lat) Są dokumenty mówiące, że żeglarz Wulfstan około roku 890 dopłynął do Truso, i nie miał problemów ze znalezieniem drogi wodnej. Potem już sprawy się komplikują. Praca Wisły i Nogatu zaczyna wydawać owoce. Tworzy się Mierzeja Wiślana. Podobno jeszcze w XIII wieku był przesmyk w okolicach Przebrna i Skowronek wykorzystywany do żeglugi do i z portu elbląskiego. Legenda mówi, że mściwi gdańszczanie zatopili w przesmyku własne okręty, aby uniemożliwić Elblągowi wyjście na morze.

Wyjście na morze

Projekt osuszenia Zalewu

W czasach historycznych pozostała tylko cieśnina Piławska… Państwo krzyżackie, szczególnie po zdobyciu Gdańska nie było zainteresowane portem elbląskim. Czasy królewskie przyniosły kilkakrotne zainteresowanie przekopem, jednak głównie teoretycznie, gdyż większość naszych królów miało ważniejsze sprawy na głowie i jak zwykle problemy finansowe.

Państwo pruskie, a potem niemieckie nie miało problemów z połączeniem z morzem. Cieśnina Piławska była na terenie Prus Wschodnich i statki mogły z niej korzystać. Oczywiście port elbląski nie był tak atrakcyjny jak królewiecki, ale też miał swoje udziały. Do lat 40-tych XX wieku nie było więc bezpośrednich projektów przekopania Mierzei Wiślanej. Obecnie kwestie Przekopu Mierzi Wiślanej wypływają na Zalewie z regału podczas kolejnych wyborów. Trwałą pamiątka działań propagandowych w tym temacie jest obelisk w Kątach Rybackich.

Bardzo ciekawą sprawą związaną tym tematem jest projekt osuszenia Zalewu Wiślanego. W roku 1928 magistrat elbląski przystąpił do zbadania technicznych możliwości realizacji projektu. Główną przesłanką był ogromne bezrobocie oraz brak ziemi dla nowych osadników. Z ogólnej powierzchni Zalewu 860 km kw przewidywano do osuszenia 63% - 542 km kw. Najważniejszą sprawą w tym projekcie jest, jak to byśmy nazwali dzisiaj, jego komercyjność. Odwodnienie Zalewu dostarcza około 218 tys. mórg ziemi (morga tzw. pruska to ok. 0,25 ha) wysokiej jakości, porównywalnej z jakością gleb żuławskich. Przyjmując szacunkowo wydajność z morgi na 200 marek i mnożąc tę liczbę przez 210600 (obszar uprawny po odjęciu powierzchni dróg, rowów itp.) otrzymujemy kwotę 42,12 mln marek wpływu rocznego. Na odwodnionym obszarze można osiedlić 9792 rolników na 20-morgowych gospodarstwach, 2742 rzemieślników i rybaków mających dodatkowo 5 morgów ziemi oraz 522 rodzin innych zawodów. Razem daje to utrzymanie 13056 rodzinom.

 

Tyle projekt niemiecki z roku 1932. Próbowano powrócić do niego w latach 40-tych, ale nie motywowano tego potrzebami ekonomicznymi. Dodatkowo, po zmianach granicznych potrzebna była albo współpraca z obwodem kaliningradzkim, albo solidna tama na granicy. Nie wiadomo co byłoby prostsze do wykonania. A motywacją działań miała być ochrona przeciwpowodziowa Żuław Wiślanych. Na szczęście skończyło się na projektach.

Tor wodny do portu w Jagodnej

W wieku XIX wybudowano tor wodny łączący Elbląg z Zalewem Wiślanym (nazywanym wtedy Zalewem Świerzym). Baseny portowe w miejscowościach nadzalewowych (Jagodno, Kamienica, Penklewo, Suchacz, Kadyny dostosowano do obsługi licznych cegielni. Po wybudowaniu Kolei Nadzalewowej port na obecnej Zatoce Elbląskiej pracował całą parą. Oczywiście na Zalewie Wiślanym nie brakowało rybaków, gdyż rybołówstwo było odwiecznym zawodem mieszkańców tego terenu. Charakterystyczną rybą tego akwenu była ciosa (obecnie chroniona). Również nie brakowało tu jesiotra, a XIX-wiecznym Tolkmicku wyrabiano doskonały (podobno) kawior. Również przybywali tu coraz liczniej turyści.

Ponad stuletnia Kolej Nadzalewowa, po likwidacji w roku 2006, została częściowo reaktywowana lecie 2010 roku, bo do tej pory zdarzały się już tylko przejazdy okazjonalne.

 

Obecne kłopoty z zanieczyszczeniem Zalewu Wiślanego pojawiające się corocznie, stanowią zagrożenie zarówno dla rybaków jaki i wczasowiczów oraz stawiają pod znakiem zapytania wszelkie działania na rzecz tego obszaru. Nikt nie będzie się kąpał w zatrutej i śmierdzącej wodzie, ani jadł złowionych w niej ryb. I jest to kolejny problem, dzisiaj chyba najważniejszy.